Masz Facebooka? To oznacza, że możesz nie znaleźć pracy

themarketinglounge.org
Szukanie lub zmiana pracy nie ogranicza się w dzisiejszych czasach do tylko do wysyłania CV, wypełniania aplikacji lub pytania znajomych czy może znają kogoś kto może załatwić jakąś pracę… Dzisiejsze szukanie pracy, czy tego chcemy, czy nie ma wiele wspólnego z mediami społecznościowymi. To właśnie one zdradzają nasz wizerunek i nasze życie prywatne nie tylko znajomym, ale również przyszłym pracodawcom.

Takie media jak Facebook, Twitter, LinkedIn i Google pozwalają pracodawcy odkryć kawałek naszego życia. W tym samym czasie kiedy ty starasz dowiedzieć się czegoś o organizacji, w której chcesz pracować, pracodawca próbuje dowiedzieć się czegoś o tobie.



Prawdopodobnie dlatego prawie połowa ludzi poszukujących pracy jest aktywna w mediach społecznościowych każdego dnia, a prawie 1/3 pracodawców wertuje ich strony interetowe by dowiedzieć się o nich więcej.

Portal CareerBuilder.com po przeprowadzeniu badań z pracodawcami rekrutującymi nowych pracowników udowodnił, że 37% z nich ‘’przeszukuje’’ profile społecznościowe potencjalnych pracowników by dowiedzieć się wiecej o tobie, twoich zainteresowaniach, osobowości, stylu życia itp. Wielu z nich podejmuje lub teź nie podejmuje decyzję o twoim zatrudnieniu na podstawie swoich odkryć.

Wiec jaka z tego lekcja?

Media społecznościowe są podstawowym sposobem komunikowania się w dzisiejszych czasach, więc nie dziwi, że pracodawcy zaczynają używać ich również jako metody skanowania pracowników.

Taka metoda stosowana jest nie tylko przy rekrutacji, możemy jej również doświadczyć w naszym codziennym życiu zawodowym. Nie dalej jak wczoraj będąc na spotkaniu w pracy usłyszałam jak jeden z kolegów mówi do nowo zatrudnionego pracownika: „Szczerze mówiąc nie wiem jeszcze wiele o tobie, póki co sprawdziłem jedynie twoj LinkedIn (nieszczery uśmiech), długo mi zajęło zanim cię tam znalazłem.”

I tu naszła mnie myśl, jeśli pracodawcy/współpracownicy chętni wiedzy o nas wertują nasze profile społecznościowe i w dodatku nie żal im na to czasu (o zgrozo!) to i my nie możemy być bierni! Jeśli decydujesz się na to by twoje profile społecznościowe były widoczne i łatwo dostepne bądź pewien, że działają one na twoją korzyść. Upewnij się, że każdy z twoich profili nie prezentuje niestosownych komentarzy lub zdjęć, które mogą ci zaszkodzić.

Pamietaj, że historia samego siebie, którą prezentujesz na portalach powinna być taka sama na każdym z nich. Ludzka ciekawość nie ma granic i często nie kończy się jedynie na LinkedIn.

Dobra nowina

Wciąż mając wiarę w ludzi wierzę, że pracodawcy nie wertują naszych profili tylko po to by znaleść nasze ukryte i czarne zakamarki. Szukają również informacji, które potencjalnie mogą działać na naszą korzyść. Czasem może być to związane z pozytywnym wibracjami, profesjonalnym wygladem profilu lub po prostu dobrymi referencjami pozostawionymi na profilach społecznościowych.

Nie nakłaniam tu tylko do usuwania niepoprawnych rzeczy na waszych profilach, lecz bardziej na skupieniu się na budowaniu profili, które godnie reprezentują nasze umiejętności oraz doświadczenie zawodowe. Bycie nieobecnym w świecie mediów społecznościowych działa tak samo na naszą niekorzyść, jak nasz źle prowadzony profil.

Szkolenia

W ostatnim czasie wśród pracodawców zaistniała misja dokształcania potencjalnych pracowników szukających pracy. Ostatnio zostałam poproszona o przygotowanie szkolenia dotyczącego mediów społecznościowych i uświadamienia pracowników oraz przyszlych pracowników jakie niebezpieczeństwa oraz mocne strony niosą one za sobą.

Jednym z banalnych aspektów, których nie poruszyłam w tym wpisie jest również kwestia adresów mailowych. Wiele osób ubiegających się o pracę nie zwraca uwagi na używane przez siebie adresy mailowe, które są po prostu nieadekwatne do sytuacji. Z mojego doświadczenia monitorowania relacji pracodawców z pracownikami widzę, że nawet niestosowny adres mailowy taki jak: sexybaby@ lub blackdevil@ i wiele innych może sprawić, że pracodawca nie zaprosi cię na rozmowę kwalifikacyjną.

Na sam koniec zachęcam do obejrzenia (oczywiście z przymrużeniem oka) krótkiego filmu:



Pozdrawiam.
Trwa ładowanie komentarzy...