Pytanie, które wszystko zmienia, czyli krótki wpis o pieniądzach

To interesujące, że zwrot "martwić się" pochodzi od słowa "martwy". Nasi przodkowie poznali bardzo cenną prawdę - skupianie się na problemach i rozmyślanie o nich do stopnia obciążenia naszego umysłu i serca prowadzi do powolnej śmierci fizycznej i emocjonalnej. I o tym jest dzisiejszy wpis.

Co zrobilibyście ze swoim życiem, jeśli pieniądze nie stanowiłyby żadnego problemu? To jedno z tych pytań, które całkowicie zmienia moje myślenie i sposób, w jaki i o czym marzę. Pamiętam, jak siedziałem ze swoim przyjacielem nad Wisłą na warszawskiej plaży i on zadał mi następujące pytanie: Co zrobiłbyś ze swoim życiem, Maćku - jeśli pieniądze nie byłyby żadnym problemem ani ograniczeniem w twoim życiu?



Chciałbym w tym miejscu napisać, że pytanie to było dla mnie inspirujące, że powaliło mnie na kolana i rzuciło mi wyzwanie, otwierając tym samym moje oczy na całkiem nową rzeczywistość. Niestety byłoby to kłamstwo.

Pytania tego typu drażnią mnie i to bardzo. Codziennie stykam się z szarą rzeczywistością zarabiania pieniędzy i płacenia rachunków, a pytania które sam często sobie zadaję są mniej twórcze: Ile to kosztuje?, Czy dam radę za to zapłacić?, Kiedy jest następna wypłata?

Dla przyjaciela, który zadał mi to pytanie pieniądze nie są problemem. Ma spłacone mieszkanie, cudne auto (podgrzewane fotele są!) i nigdy nie zastanawia się nad tym, ile może wydać w knajpie.

Jego pytanie, naturalnie mnie rozdrażniło, ponieważ w tamtym czasie nie potrafiłem sobie wyobrazić standardu życia, jakie wiódł. Życia, w którym nie musiałem martwić się o pieniądze.

Było tak do czasu, kiedy rok później, pozwoliłem sobie odpowiedzieć na to pytanie. To była taka cicha, wstydliwa odpowiedź do samego siebie: Gdybym nie musiał martwić się o pieniądze, stworzyłbym miejsce spotkań, które byłoby domem dla zgubionych i szukających, założyłbym najbardziej wpływową organizację treningową, która pozwalałaby ludziom odkryć, kim są naprawdę. Zacząłbym też podróżować bez ograniczeń i otworzyłbym z żoną restaurację. Wspierałbym również setki organizacji, które pomagają ludziom we wszelaki sposób…

A potem napisałbym o tym książkę.

6 miesięcy póżniej wypowiedziałem te słowa na głos.

6 miesięcy potem zacząłem rzeczywiście realizować pierwszą część planu.

Cała ta historia jest zbyt długa, by dzielić się nią na potrzeby tego wpisu, lecz jest jeden element, który chcę podkreślić - nauczyłem się najwięcej o pieniądzach, kiedy zdecydowałem przestać się o nie martwić.

Po pierwsze nauczyłem się, że kiedy martwimy się o pieniądze, kiedy ich nie mamy, martwimy się o nie również, kiedy je mamy. Ta prawda była dla mnie dość sporym zaskoczeniem. Zawsze myślałem, że sposób na powstrzymanie martwienia związanego z pieniędzmi to posiadanie ich więcej - okazuje się, że tak nie jest. W moim życiu, zdarzały się momenty, kiedy miałem dużo pieniędzy, "hajs się zgadzał", a nasze życie było wygodne. Były też momenty, kiedy nie mieliśmy więcej niż 20zł w kieszeni. Jednak niezależnie od okoliczności moje wewnętrzne życie było podobne - cały czas liczyłem i martwiłem się. Zabrało mi dużo czasu "ogarnięcie", że moc niemartwienia się nie ma nic wspólnego z moimi okolicznościami. Siła do tego, by przestać się martwić tkwiła od samego początku we mnie.

Nauczyłem się również, że pieniądze są bardzo złym motywatorem. Wiem, że dla niektórych może to brzmieć zaskakująco, bo z autopsji wiemy, jaką siłę mają w codziennym życiu. Osobiście, pieniądze motywują mnie często do tego, bym wydawał więcej na niepotrzebne rzeczy, albo na coś, co nie jest dla mnie ostatecznie dobre. Ostatnia praca, jaką podjąłem, była umotywowana pieniędzmi - szukałem czegoś na gwałt, od razu po zakończeniu poprzedniego kontraktu. Pierwszy raz w moim życiu motywacją w znalezieniu pracy było dla mnie jedynie wysokość wynagrodzenia, a nie doświadczenie, jakie mogłem zdobyć. Nic w tym złego - pomyślałem. Niestety, przejechałem się i to mocno. Miejsce pracy okazało się kopalnią problemów. Sytuacje, jakie widziałem udowodniły mi, że cały ten biznes jest z pod ciemnej gwiazdy - dzięki Bogu, nie zostałem tam długo.

Pieniądze są potężnym czynnikiem motywującym nas do podjęcia pracy, ale nie zawsze dobrym. Nie sugeruję wszystkim rzucenia swojej pozycji w korpo, sprzedania wszystkiego co się posiada i wyjechania w podróż do Indii. Moją sugestią nie jest również niebranie odpowiedzialności za swoje pieniądze.

Wiem i rozumiem fakt codziennych decyzji finansowych, przed jakimi stajemy i co do których potrzebujemy codziennej dawki mądrości.

To co sugeruję tym krótkim wpisem, to zmianę myślenia o pieniądzach i poddanie się ekonomii nie kierowanej przez kurs złotego i wysokość rachunków, ale przez miłość, moralną spójność, potrzeby naszych bliskich oraz współczucie.
Trwa ładowanie komentarzy...